Pewna osoba zapytała mnie ostatnio „Co chcesz dostać na urodziny?”. W głowie rozbrzmiała odpowiedź „ale ja wszystko mam, więc nie mam pomysłu”. Takie zdanie wyrwało się również z moich ust, jednak na widok zawiedziono-zdenerwowanej miny rozmówcy, myśli desperacko szukały jakiegoś dobrego pomysłu na prezent. Padło „może książkę…” tak na „odczepnego”, bo to był jedyny najsensowniejszy pomysł, który zakolebał się w mojej głowie.
Teraz przypadkowo „wpadły mi w oczy” dwie rzeczy, które tak łatwo jak książkę, można zakupić w empiku. Obie ukażą się 22-go maja czyli na dobę przed moimi urodzinami. Ot taki przypadek, przez który człowiek ma wrażenie „Ci wydawcy chcą mi chyba zrobić prezent czy co?”. Jednak nie są to wydawcy książek, a muzyki.
22-go maja światło dzienne ujrzą nowe płyty moich ulubionych zespołów – Garbage i Gossip. Wiem, rozrzut muzyczny dość spory, ale nigdy nie twierdziłam, że moje upodobania do dźwięków nie są eklektyczne.
W takich chwilach uświadamiam sobie, że jeśli znajomi byliby skłonni podarować mi takowe prezenty, byłoby to podwójne szczęście. Pierwszą radością byłoby posiadanie owych płyt; drugą fakt, że dzięki tym darom „podbiję” zespołom statystyki, a przy okazji może dostaną z tej sprzedaży może kilka centów (po tym jak 99% kwoty wydanej na płytę przemieli przemysł muzyczny).
~
Do urodzin jednak jeszcze trochę czasu, choć im bliżej, tym bardziej mnie one przerażają.
Na takie rozmyślania najlepszy jest stary, dobry…Garbage. Tylko czemu przez tą cholerną magisterkę nie zobaczę ich w tym roku w Warszawie? Ych…





